Życie zamknięte we flakonie perfum – jak pachniałoby Twoje?

Zapachy, które tworzą historię – macie takie w swojej łazience, albo w pamięci? C zy zdarza się Wam, że idziecie po ulicy i nagle mijacie kogoś, kto pachnie… przeszłością? To jak przywoływanie wspomnień po węchu. Czasem zapachy cofają nas wspomnieniami do ważnych, pięknych (smutnych też) momentów w życiu – takich, gdy pachnieliśmy określonym zapachem. Jest on jakby stałą, integralną częścią nas i naszych emocji. Współtworzy prywatną legendę. Ostatnio zastanawiałam się, jak wyglądałoby moje życie zamknięte we flakonie perfum. Oto, jaka wyszła mi kompozycja

Perfumy, które tworzą moją prywatną historię

Fakt, że kilka (smutnych lub bardzo, bardzo wyjątkowych i osobistych) zapachów zostawię tylko dla swojej wiadomości. Ale inne, które tworzą pachnący bukiem mojego życia – opiszę Wam. Być może zafascynuje Was któreś z pachnideł i będziecie chciały mieć je w swoim osobistym, życiowym “repertuarze”?

1. Indian Summer Priscilla Presley

Nie są to pierwsze perfumy, jakie dostałam, ale pierwsze, które wybrałam świadomie, sama. Podczas gdy cały świat (czyli wszystkie dziewczyny w szkole) pachniały na zmianę Coty Exclamation lub Coty Chanson d’Eau – nade mną unosiła się magiczna woń cudu stworzonego przez TĄ  Priscillę, żonę Elvisa Presleya. Zapach był cudowny i idealnie wpasował się w moją fascynację muzyką The Doors i filmami Olivera Stone’a czy Jarmusha. Bardzo żałuję, że te perfumy nie są już dostępne, a na licytacjach osiągają bajońskie sumy. Nie znalazłam jak dotąd odpowiednika. Jeśli ktoś z Was je zna i odnalazł podobny zapach – koniecznie napiszcie. Tak czy inaczej – dla mnie muzyka The Doors ma właśnie zapach Indian Summer Priscilli Presley

Co do wspomnianych perfum Coty – pewnie wiele z Was pamięta biało-czarną buteleczkę w której ukrywał się słodki, dosyć mocno cukierkowy “młodzieżowy” i wystrzałowy zapach, albo drugi świeży i łagodny zielony zapach – dziś nie są już tak popularne, ale swego czasu były hitem kosmetycznym; można je oczywiście nadal kupić, ponieważ są ogólnie dostępne i bardzo tanie. Myślę, że są one nadal jednymi z fajniejszych zapachów dla nastolatek. Moja przyjaciółka czasem po nie sięga, gdy chce “przypomnieć sobie młodość”… coś w tym jest.

2. Dior Addict 2

Dior Addict 2 marki Christian Dior to kwiatowo – owocowe perfumy dla kobiet, wydane w 2005 roku. Nutami głowy są pomarańcza, frezja, grejpfrut i bergamotka; nutami serca są ananas, granat, konwalia, arbuz i lotos; nutami bazy są drzewo sandałowe, cedr i białe piżmo. Pisze o tym, żeby jakoś “zobrazować” Wam ten zapach, ale wydaje mi się, ze żadne słowa go nie oddadzą – nawet gdybym stworzyła tu wiersz – wciąż byłby za małym peanem pochwalnym. To prawda, że ten zapach uzależnia:) Dla mnie ma on dodatkową “nutkę” emocji – pachniałam nimi gdy pierwszy raz zobaczyłam norweskie fiordy. Zakochałam się w tym widoku, klimacie, tym, jak pachnie tamtejsze powietrze. Dla mnie Norwegia zawsze będzie miała w sobie nutę mchu, paproci i… Adict 2.

3. Calvin Klein CK IN2U

To zapach, który właściwie nie wywołuje u mnie jakiś konkretnych wspomnień czy wydarzeń, ale był swego czasu po prostu podarkiem od kogoś bardzo miłego. Dostałam ej w prezencie świątecznym i według mnie – tak właśnie pachną święta. Calvin Klein CK IN2U miał być zapachem w stylu “casual” a u mnie zyskał blichtr i stał się wyjątkowy, świąteczny. Nie wyobrażam sobie zimy bez tego zapachu.

Kilka słów o zapachu: w  głowie wody toaletowej CK IN2U przeplatają się nuty różowego grejpfruta, orzeźwiającej bergamotki i liści czarnej porzeczki. Nuta serca jest mocno wyczuwalna i łączy zmysłową orchideę z kaktusem, więc zapach jest bardzo kobiecy, elegancji i uwodzicielski. Całość kompozycji zapachowej podkreśla baza z rozgrzewającego czerwonego cedru i słodkiej wanilii, uzupełnionej akordem ambry. Coś pięknego. Właściwie na ciepłe dni, ale wierzcie mi, że zimą są równie doskonałe.

4. Avon Scent Trend

To kolejne perfumy, których już niestety nie ma. Zapach genialny. Kojarzy mi się z wejściem w dorosłość, dowodem osobistym i maturą. Świeży, ale nie przytłaczający i nie tak kadzidłowy, jak Indian Summer. Idealny na ciepłe wiosenno-letnie miesiące. Buteleczka nie wyglądała jakoś olśniewająco – to zwyczajny kawał okrągłego szkła ozdobiony kwiatkami, a we wnętrzu skrywała się taka cudowność. Zdecydowanie niedocenione perfumy. Wydawane były jako seria dla nastolatek. Ale wcale nie były takim sobie niepozornym zapaszkiem, ponieważ ich stwórcą jest Steve Demercado, który jest znanym perfumiarzem, tworzącym kompozycje zapachowe m.in. dla J Lo, Escady, Calvina Kleina,  Queen Latifah czy Paris Hilton.

Zapach Scent Trend jest ozonowy, świeży zielony i lekko tropikalny, ponieważ wyczuwalne są… a raczej niestety były nie są…:( nuty ogórka, melona, papai i konwalii. Uwielbiałam ten zapach i masowo kupowałam te niepozorne, okrągłe buteleczki.

Innymi, bardzo ważnymi zapachami w moim życiu są: Sunflowers Elizabeth Arden i Hugo Boss Deep Red, ale niestety nie kojarzą się z miłymi chwilami w moim życiu, dlatego tylko o nich wspomnę. Czy Wy macie jakieś swoje ukochane zapachy? Może takie z młodości, lub te które Wam się kojarzą z pierwszą miłością? Uchylcie rąbka tajemnicy i zostawicie “pachnący” komentarz?

Tagi: , , , , ,
Poprzedni Wpis Następny Wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 udostępnień